poniedziałek, 16 maja 2016

Na Polach Flandrii - recenzja

Nazwa: Na Polach Flandrii

Autor: Martin Wallace


Liczba graczy: 2-4 osób


Wiek: + 12 
lat

Czas gry: 45 minut


Wydawnictwo: Bard




Na Polach Flandrii to gra planszowa osadzona w realiach I Wojny Światowej.

Elementy gry






Instrukcja - zaledwie 4 stronnicowa, dobrze napisana.








Plansza - przedstawia linie obronne, obszar okopów oraz miejsce na karty.






54 karty - podzielone między stronę brytyjską i niemiecką.








48 pionków - 40 pionków żołnierzy i 8 pionków graczy.










3 sześcienne kostki








Rozgrywka

W Na Polach Flandrii gracze wcielają się w dowódców kompanii brytyjskiego wojska podczas I Wojny Światowej. Celem każdego gracza jest jak najszybsze dotarcie do wyznaczonej linii. Zaczynając "wyścig" w bezpiecznych okopach, gracze pokonują łany ziemi niczyjej oraz stanowiska obronne Niemców. Podczas gry będą musieli poradzić sobie z ostrzałem wrogiej artylerii, karabinów maszynowych i wielu innych rzeczy. Zwycięży ten gracz, który pokona wyznaczony obszar najszybciej.

Przygotowanie do gry jest bardzo proste. Każdy z graczy dobiera dwa pionki w wybranym kolorze i umieszcza jednego na planszy. Każdy otrzymuje również 6 pionków żołnierzy. Karty należy potasować i umieścić po jednej na każdym polu na planszy do tego przeznaczonym.


Rozgrywka toczy się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Jako, że jest to gra opierająca się na mechanice "press your luck", gracz zaczyna swoją turę od rzutu kośćmi. Po rzucie gracz musi wybrać dwie z trzech kości, po czym dobiera kartę z pola o takim samym numerze jak suma wyniku. Następnie gracz może wykonać kolejny rzut i spróbować utworzyć z kości pasującą mu sumę liczb, ale nie zawsze tak będzie. Może się zdarzyć, że gracz nie będzie w stanie dobrać karty. Wtedy traci jednego żołnierza za każdy szary symbol na kartach, które dobrał i musi rozpatrzeć wszystkie kary z niemieckich kart, jeśli jakieś dobrał. Nie zawsze opłaca się więc ryzykować. Jeżeli gracz dobrowolnie w pewnym momencie zakończył rzucanie, rozpatruje on efekty kart, które dobrał na rękę, łącznie z niemieckimi. Efekty kart są różne. Np. karta Piechoty pozwala przesunąć pionek o jedno pole do przodu, karta Rezerwy pozwala dobrać jednego żołnierza. Są też jednak karty niemieckie, które takiego miłego działania już nie mają. Np. Kontratak zmusza gracza do przesunięcia swojego pionka o jedno pole do tyłu, a karta niemieckiej Artylerii zabija graczowi dwóch żołnierzy.

Gracz traci jednego żołnierza.
Podczas ruchu gracze będą trafiali na niemieckie linie obronne. Wykonując ruch przez taką linię, gracz musi się na niej zatrzymać bez względu na to o ile pól mógłby się przesunąć. Po zakończeniu swojej tury gracz odrzuca wszystkie zagrane karty, a na puste pola planszy wykłada nowe karty ze stosu. Następnie swoją turę ma gracz kolejny i rozgrywa ją w ten sam sposób. Rzuca kośćmi i dobiera karty do momentu, aż sam zrezygnuje albo nie będzie mógł dobrać żadnej karty. I tak wygląda gra.
Używając dwóch kości o sumie oczek 4, gracz bierze kartę piechoty.
Gra dobiega końca, gdy jeden z graczy dotrze do linii celu, zostaje on zwycięzcą.
Nadrukowana na stałe karta spod dziewiątki pozwala przesunąć pionek o jedno pole do przodu.
Podsumowanie

Jak oceniam moje pierwsze spotkanie z grą Martina Wallace'a? Myślę, że jak najbardziej pozytywnie. Wykonaniu gry niczego nie brakuje. Karty jak i reszta elementów są odporne na zniszczenie, a do tego całkiem ładnie wyglądają. Tu chcę zaznaczyć, że Na Polach Flandrii, nie jest w pełni polskim wydaniem gry, gdyż napisy na kartach są w języku angielskim. Nie ma z tym jednak większego problemu, bo w instrukcji mamy wytłumaczone działanie każdej karty. Ale piszę o tym, byście się nie zdziwili tak jak ja :).

Co jeszcze? Na pewno proste zasady. Gra jest bardzo łatwa i zasady tłumaczy się bardzo krótko. W sumie zasady są może, aż za proste, bo oprócz rzucania kośćmi, dobierania kart, oceniania ryzyka i ewentualnie zagrywania kart, które możemy zatrzymać na ręce nie dzieje się nic innego. Nie mówię, że mechanika zarządzania ryzykiem funkcjonuje tu źle, ale brakuje mi czegoś więcej. Faktycznie w grę może gra się całkiem fajnie, ale nie będą to rozgrywki epickie.

Jak dla mnie dużym plusem jest temat tej gry, czyli I Wojna Światowa. Jestem "fanem" tego okresu i już sam ten fakt sprawia, że bardziej chce mi się do tej gry usiąść. Więc jeżeli też interesujecie się tym okresem, to na Na Polach Flandrii z klimatycznymi rysunkami powinniście spojrzeć przyjaznym okiem. Gra choć jest całkiem dobra, ma pewne problemy z regrywalnością. Nie występują one zaraz po dwóch czy trzech rozgrywkach, ale po pewnym czasie gra może się trochę znudzić. Nie do takiego stopnia, że każda kolejna rozgrywka będzie dla was katorgą, ale pomiędzy poszczególnymi rozgrywkami będziecie musieli zrobić sobie trochę przerwy. 
Podsumowując: Jeżeli szukacie w miarę dobrej gry z mechaniką "press your luck" albo/i interesujecie się tematem I Wojny Światowej to możecie zastanowić się nad kupnem gry Na Polach Flandrii.

MOJA OCENA - 7/10




Dziękuję za udostępnienie gry do recenzji!

2 komentarze:

  1. Czy występują jakieś rozszerzenia do gry ? coś co ją urozmaici ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie musi nam wystarczyć sama podstawka i szczerze mówiąc, wątpie, że ukaże się jakiś dodatek do tej gry.

      Usuń