Pierwsze wrażenie i klimat
The Breach buduje bardzo konkretny klimat cyberpunkowej infiltracji. Wcielamy się tutaj w Breacherów, elitarnych hakerów włamujących się do Gene.sys – tajemniczej bazy danych kontrolowanej przez korporację Achab. Naszym zadaniem jest zdobywanie informacji ukrytych w cyfrowym świecie, podczas gdy zaawansowana sztuczna inteligencja A.R.M. Firewall nieustannie próbuje nas powstrzymać.
Już sam pomysł przedstawienia całej planszy jako wirtualnej bazy danych robi świetne wrażenie. Nie poruszamy się po lochach, planetach czy krainach fantasy. Zamiast tego eksplorujemy sieć połączonych pomieszczeń, odkrywamy kolejne fragmenty systemu, rozprzestrzeniamy wirusy i walczymy z cyfrowymi zabezpieczeniami. Temat nie jest tutaj doklejony na siłę do mechaniki. Wręcz przeciwnie – niemal każda zasada stara się oddać klimat włamania do chronionego systemu.
Na czym polega rozgrywka?
Sercem gry jest zdobywanie informacji. Każdy gracz otrzymuje tajny cel określający, jakie dane musi zgromadzić na swoim dysku, aby zwyciężyć. Informacje występują w kilku kategoriach, a ich pozyskiwanie wymaga odpowiedniego rozprzestrzeniania wirusów po bazie danych i przejmowania kolejnych węzłów.
To nie jest jednak zwykły wyścig punktowy. Żeby zdobywać informacje, trzeba najpierw odpowiednio przygotować teren. Wirusy umieszczane są w pomieszczeniach, a następnie wykorzystywane do śledzenia węzłów znajdujących się pomiędzy nimi. Dopiero wtedy możemy przejąć znajdujące się tam dane.
Bardzo podoba mi się ten pomysł, ponieważ sprawia, że każdy ruch na planszy ma znaczenie. Nie wystarczy dotrzeć do celu. Trzeba jeszcze stworzyć własną sieć wpływów, zaplanować rozmieszczenie wirusów i zabezpieczyć się przed przeciwnikami, którzy również walczą o te same zasoby.
Odkrywanie bazy danych
Jednym z najciekawszych elementów gry jest eksploracja. Plansza składa się z zakrytych pomieszczeń, które odkrywamy w trakcie rozgrywki. Po odsłonięciu możemy jeszcze zdecydować o ich orientacji, co ma ogromne znaczenie dla późniejszego poruszania się.
To rozwiązanie sprawia, że każda partia rozwija się w nieco inny sposób. Układ bazy danych nie jest z góry znany, a gracze mają realny wpływ na tworzenie ścieżek prowadzących przez system.
Szczególnie interesujące są połączenia pomiędzy pomieszczeniami. Nie każde są otwarte, nie każde pozwalają na swobodny przepływ. W efekcie planowanie ruchu staje się istotnym elementem strategii. Czasem warto odkryć nowe pomieszczenie, czasem lepiej wykorzystać istniejącą drogę, a czasem zablokować przeciwnikom wygodny dostęp do ważnego obszaru.
Zarządzanie zasobami i system kodów
Najbardziej charakterystyczną mechaniką The Breach wydaje się system kostek kodu. Każda kostka reprezentuje określony zasób wykorzystywany do wykonywania akcji. Umieszczamy je w różnych sekcjach naszego awatara, a ich rozmieszczenie wpływa bezpośrednio na skuteczność ruchu, ataku i obrony.
To bardzo ciekawy system, ponieważ każda wykonana akcja zmienia układ naszych zasobów. Wykorzystując ruch, atak czy obronę, jednocześnie osłabiamy jedne możliwości i przygotowujemy inne.
Nie jest to więc klasyczna sytuacja, w której gracz posiada stałe statystyki przez całą partię. Tutaj wszystko pozostaje w ciągłym ruchu. Trzeba nieustannie planować kilka tur naprzód i zastanawiać się, które zdolności będą najbardziej potrzebne w najbliższym czasie.
To właśnie ten element sprawia na mnie największe wrażenie. Mechanika wydaje się bardzo tematyczna i jednocześnie wymusza podejmowanie interesujących decyzji.
Akcje dostępne graczom
W trakcie swojej tury gracze wykonują akcje wynikające z aktualnej wydajności ich interfejsu. Możliwości jest sporo:
- ruch po bazie danych,
- atakowanie innych modeli,
- zakładanie ochronnych ekranów,
- infekowanie pomieszczeń wirusami,
- rozwijanie postaci poprzez ulepszenia,
- konfiguracja zasobów,
- dobrowolne wylogowanie się z systemu.
Każda z tych akcji ma swoje zastosowanie i żadna nie wygląda na zbędną.
Ataki pozwalają rozprzestrzeniać wirusy na przeciwników i utrudniać im działania. Ekrany ochronne zabezpieczają przed zagrożeniami. Konfiguracja umożliwia reorganizację zasobów, a ulepszenia rozwijają możliwości naszego awatara oraz wybranego Breachera.
Całość sprawia wrażenie systemu oferującego dużą swobodę budowania własnego stylu gry.
Firewall jako wspólny przeciwnik
Jednym z najbardziej interesujących aspektów The Breach jest obecność Firewalla. Nie jest to zwykła automa wykonująca kilka prostych ruchów. To aktywna siła reagująca na działania graczy.
Firewall wykorzystuje różne rodzaje I.C.E., które pojawiają się w bazie danych i utrudniają życie wszystkim uczestnikom rozgrywki. Wraz z postępem partii zabezpieczenia stają się coraz groźniejsze.
Bardzo podoba mi się ten element, ponieważ tworzy dodatkową presję. Oprócz rywalizacji z innymi graczami cały czas trzeba uważać na zagrożenia generowane przez system obronny.
W praktyce oznacza to, że gracze nie mogą skupiać się wyłącznie na własnych planach. Trzeba obserwować rozwój Firewalla, kontrolować poziom zagrożenia i odpowiednio reagować na pojawiające się jednostki I.C.E.
Rozwój postaci i asymetria
Gra oferuje dwa poziomy asymetrii.
Najpierw wybieramy awatara, który posiada własne zdolności, wyposażenie początkowe i możliwości rozwoju. Następnie dobieramy Breachera zapewniającego dodatkowe umiejętności, programy i efekty specjalne.
Połączenie tych dwóch elementów daje sporą liczbę potencjalnych kombinacji. Już na etapie przygotowania rozgrywki można szukać synergii pomiędzy wybranymi zdolnościami.
Lubię takie rozwiązania, ponieważ zachęcają do eksperymentowania. Jedna partia może opierać się na agresywnym rozprzestrzenianiu wirusów, inna na manipulacji zasobami, a jeszcze kolejna na bardziej defensywnym podejściu.
Regrywalność
Pod względem regrywalności The Breach wygląda bardzo obiecująco.
Wpływają na to przede wszystkim:
- modułowa baza danych tworzona z losowo układanych pomieszczeń,
- różne cele zwycięstwa,
- wybór awatarów,
- wybór Breacherów,
- talie kart Malware,
- rozwój Firewalla i I.C.E.,
- różne tryby gry, w tym solo i deathmatch.
Już sama zmienność planszy powoduje, że trudno spodziewać się dwóch identycznych partii. Do tego dochodzi duża liczba możliwych kombinacji postaci i celów.
To zdecydowanie nie wygląda na grę, którą odkrywa się w dwóch czy trzech rozgrywkach.
Poziom trudności
Instrukcja liczy ponad czterdzieści stron i już sam ten fakt sporo mówi o ciężarze gry.
The Breach nie sprawia wrażenia tytułu rodzinnego ani lekkiej gry na wieczór. Liczba systemów, zależności oraz wyjątków sugeruje produkcję skierowaną do bardziej zaawansowanych graczy.
Trzeba opanować zarządzanie kostkami kodu, poruszanie się po bazie danych, infekowanie pomieszczeń, śledzenie węzłów, rozwój postaci, działanie Firewalla oraz zachowania różnych jednostek I.C.E.
Jednocześnie większość mechanik wydaje się mocno ze sobą powiązana tematycznie, co powinno pomagać w ich zapamiętywaniu po kilku partiach.
Wykonanie i prezentacja
Nazewnictwo, ikonografia, sposób przedstawienia świata oraz terminologia budują spójny klimat cyfrowej infiltracji.
Na uwagę zasługuje również bogata zawartość pudełka. Liczne modele awatarów i I.C.E., specjalne planszetki graczy, karty, znaczniki oraz rozbudowany system ikon sugerują produkcję nastawioną na dużą liczbę interakcji i mechanicznych zależności.
To gra, która chce zanurzyć gracza w swoim świecie i wydaje się robić to bardzo konsekwentnie.
Podsumowanie
The Breach sprawia wrażenie niezwykle ambitnej gry planszowej, która próbuje połączyć cyberpunkowy klimat włamania komputerowego z cięższą, strategiczną rozgrywką. Największe wrażenie robi na mnie sposób, w jaki mechaniki wspierają temat. Odkrywanie bazy danych, rozprzestrzenianie wirusów, zdobywanie informacji i walka z Firewalllem tworzą spójną wizję cyfrowej infiltracji.
Najciekawiej prezentuje się system zarządzania kostkami kodu, który zmusza do ciągłego balansowania pomiędzy różnymi możliwościami awatara. Do tego dochodzi rozbudowana asymetria postaci, zmienna plansza oraz stale rosnące zagrożenie ze strony Firewalla.
To wygląda na grę wymagającą, ale jednocześnie bardzo satysfakcjonującą dla osób, które lubią analizować sytuację, planować kilka ruchów naprzód i stopniowo odkrywać głębię systemu. Jeśli ktoś szuka cyberpunkowej planszówki oferującej coś więcej niż tylko efektowną oprawę, The Breach wydaje się tytułem, któremu zdecydowanie warto poświęcić uwagę.