Gry historyczne bardzo często próbują opowiadać o wielkich bitwach, słynnych wodzach albo przełomowych wydarzeniach. Hispania podchodzi do tematu nieco inaczej. Zamiast skupiać się na jednym konflikcie, próbuje zamknąć w jednej rozgrywce niemal dwieście lat rzymskiego podboju Półwyspu Iberyjskiego. To ambitne założenie i już po pierwszych partiach widać, że autorowi zależało nie tylko na stworzeniu ciekawej łamigłówki strategicznej, ale również na pokazaniu, jak długim, kosztownym i trudnym procesem była ekspansja Rzymu.
To gra kooperacyjna dla od jednego do trzech graczy. W podstawowym wariancie wszyscy kierują rzymskimi generałami i wspólnie próbują podporządkować sobie Hiszpanię, walcząc z mechaniką gry. Dostępny jest także wariant konkurencyjny, w którym dodatkowy gracz przejmuje kontrolę nad siłami hiszpańskimi.
Już sam temat bardzo mi się spodobał. Nie jest to kolejna opowieść o Hannibalu, Cezarze czy wojnach punickich. Hispania pokazuje mniej znany fragment historii, a jednocześnie robi to w sposób mocno związany z samą rozgrywką.
O co właściwie chodzi?
Cel Rzymian jest prosty do zrozumienia, ale trudny do osiągnięcia. Musimy umieścić garnizony we wszystkich sześciu stolicach hiszpańskich prowincji, jednocześnie pilnując, aby w prowincjach rzymskich nie pojawiły się bunty. Jeśli uda się tego dokonać przed wyczerpaniem czasu lub rezerwy buntów, wygrywamy.
Przeciwnikiem nie jest jednak konkretna armia, lecz cały system reprezentujący opór lokalnych ludów. Bunty rozprzestrzeniają się po mapie, pojawiają się armie, a sytuacja bardzo szybko wymyka się spod kontroli, jeśli nie reagujemy odpowiednio wcześnie.
Bardzo spodobało mi się to, że gra nie polega wyłącznie na przesuwaniu wojsk i rzucaniu kośćmi. W praktyce jest to nieustanna walka z rozlewającym się chaosem. Każda pozostawiona bez opieki prowincja może w krótkim czasie zamienić się w prawdziwe ognisko problemów.
Mechanika i przebieg rozgrywki
Sercem gry jest system tur podzielonych na fazę rzymską i hiszpańską.
Każdy z trzech rzymskich generałów wykonuje swoją turę osobno. W trakcie fazy rzymskiej wydajemy denary na różne działania. Możemy poruszać generałami lub flotami, stawiać garnizony, oblegać miasta objęte buntem albo atakować armie przeciwnika.
Brzmi prosto, ale bardzo szybko okazuje się, że każda moneta ma ogromne znaczenie. Denary są najcenniejszym zasobem w całej grze. To one wyznaczają tempo ekspansji i decydują o tym, czy będziemy działać ofensywnie, czy raczej próbować gasić pożary pojawiające się na mapie.
Szczególnie spodobał mi się system połączeń pomiędzy miastami. Drogi, prowincje, połączenia morskie i wzajemne wsparcie oddziałów tworzą bardzo interesującą sieć zależności. Gra stale zmusza do planowania kilku ruchów naprzód.
Nie wystarczy po prostu ruszyć generałem w kierunku celu. Trzeba zastanawiać się, jakie miasta zostaną połączone, które garnizony będą wspierać przyszłe oblężenia i czy przypadkiem nie otwieramy przeciwnikowi drogi do rozprzestrzenienia buntu.
Oblężenia i walka
Najciekawszym elementem gry okazał się dla mnie system rozstrzygania konfliktów.
Podczas oblężeń oraz ataków znaczenie mają nie tylko wyniki kości. Do wartości bojowej dodawane są wydane denary, połączone garnizony, a także wsparcie innych generałów. Z kolei po stronie hiszpańskiej liczą się bunty, armie i możliwość organizowania zasadzek.
To sprawia, że losowość jest obecna, ale nie dominuje nad decyzjami graczy.
W wielu sytuacjach można tak przygotować operację, aby niemal zagwarantować sobie sukces. W innych przypadkach ryzykujemy świadomie, wiedząc, że szansa powodzenia jest niewielka.
Bardzo podoba mi się również mechanika wzmacniania stron konfliktu poprzez odpowiednie połączenia na mapie. Dzięki temu pozycjonowanie jednostek ma ogromne znaczenie. Często kluczowe okazuje się nie samo wykonanie ataku, lecz wcześniejsze przygotowanie odpowiedniej sieci wsparcia.
To rozwiązanie świetnie oddaje charakter kampanii wojskowej i sprawia, że gra nagradza długofalowe planowanie.
Współpraca przede wszystkim
Hispania jest jedną z tych gier kooperacyjnych, które rzeczywiście wymagają współdziałania.
Instrukcja wielokrotnie podkreśla znaczenie współpracy pomiędzy rzymskimi generałami i podczas rozgrywki czuć to na każdym kroku. Samodzielne działania rzadko przynoszą spektakularne efekty. Największe sukcesy osiąga się wtedy, gdy generałowie wzajemnie się wspierają, tworzą wspólne linie zaopatrzenia i pomagają sobie podczas oblężeń.
To właśnie tutaj tkwi największa siła gry.
Każda decyzja jednego gracza wpływa na możliwości pozostałych. W rezultacie przy stole nieustannie trwa dyskusja dotycząca priorytetów, zagrożeń i kolejności działań.
Jeżeli lubicie gry kooperacyjne, w których trzeba wspólnie analizować sytuację i opracowywać strategię, Hispania ma naprawdę dużo do zaoferowania.
Zarządzanie kryzysem
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów gry jest system buntów.
Miasta stopniowo przechodzą pod wpływ oporu, a jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli, na planszy pojawiają się armie. Te z kolei zaczynają aktywnie przemieszczać się po prowincjach, atakować garnizony i generałów.
Bardzo podoba mi się sposób, w jaki przeciwnik rozwija swoje siły. Nie ma tutaj poczucia, że gra po prostu losowo rzuca nam kłody pod nogi. Wszystko wynika z aktualnego stanu planszy.
Zaniedbana prowincja staje się coraz większym problemem. Ignorowany bunt przeradza się w zagrożenie militarne. Pozostawiona bez ochrony granica może nagle zostać przełamana.
Dzięki temu rozgrywka ma bardzo naturalny rytm. Gracz stale obserwuje, jak sytuacja ewoluuje, i próbuje przewidywać, gdzie pojawią się kolejne problemy.
Poziom trudności
Jedną z największych zalet Hispanii jest ogromna skalowalność poziomu trudności.
Gra pozwala regulować liczbę dostępnych denarów, garnizonów, flot, dróg oraz początkowych armii przeciwnika. Kombinacja tych parametrów daje ogromną liczbę możliwych ustawień.
To rozwiązanie zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie.
Początkujący gracze mogą rozpocząć od łatwiejszych wariantów i stopniowo poznawać mechanizmy gry. Bardziej doświadczeni bez problemu znajdą poziom, który postawi przed nimi naprawdę wymagające wyzwanie.
Co ważne, trudność nie wydaje się sztucznie podkręcana. Zmieniają się zasoby i presja wywierana przez system, ale podstawowe zasady pozostają takie same.
Regrywalność
Regrywalność stoi tutaj na bardzo wysokim poziomie.
Już sam system losowego rozmieszczania buntów i armii sprawia, że każda partia rozwija się inaczej. Dodatkowo ogromne znaczenie mają decyzje graczy, wybrany poziom trudności oraz układ sytuacji na mapie.
Do tego dochodzi aż kilka wariantów opcjonalnych.
Możemy korzystać z dodatkowych zdolności generałów, budować drogi w trakcie gry, wprowadzić prokonsula, specjalny legion, piratów czy wyjątkowo groźnego przywódcę hiszpańskiego.
Każdy z tych elementów zmienia charakter rozgrywki i pozwala dostosować doświadczenie do własnych preferencji.
Na uwagę zasługują także scenariusze historyczne. Każdy z nich przedstawia konkretny etap rzymskiego podboju i wprowadza własne warunki początkowe oraz dodatkowe zasady. To bardzo ciekawy sposób na urozmaicenie kolejnych partii.
Wykonanie
Pod względem komponentów Hispania prezentuje się bardzo klasycznie.
W pudełku znajdziemy planszę przedstawiającą mapę półwyspu, drewniane meeple reprezentujące generałów i armie, drewniane znaczniki garnizonów, floty, drogi, monety oraz kości.
Całość sprawia wrażenie projektu skupionego przede wszystkim na funkcjonalności. Najważniejsza jest tutaj czytelność sytuacji na planszy i łatwe śledzenie powiązań pomiędzy poszczególnymi obszarami.
Szczególnie istotna okazuje się przejrzystość mapy, ponieważ niemal wszystkie decyzje opierają się na analizowaniu połączeń pomiędzy miastami.
Podsumowanie
Hispania zrobiła na mnie wrażenie gry bardzo przemyślanej i konsekwentnej w swoich założeniach. Wszystkie mechaniki podporządkowano tutaj jednemu celowi: pokazaniu trudnego i wieloletniego procesu podboju Półwyspu Iberyjskiego przez Rzym.
Największymi zaletami są dla mnie znaczenie współpracy, interesujący system połączeń i wsparcia, wysoka regrywalność oraz ogromne możliwości dostosowywania poziomu trudności. Gra skutecznie buduje poczucie prowadzenia długiej kampanii wojennej, w której każda decyzja ma konsekwencje.
To tytuł wymagający, nastawiony na planowanie i zarządzanie kryzysowe, ale właśnie dzięki temu potrafi dostarczyć sporo satysfakcji. Jeśli lubicie kooperacyjne gry strategiczne, w których sukces zależy bardziej od dobrej koordynacji działań niż od szczęścia przy kościach, Hispania zdecydowanie zasługuje na uwagę.