Są takie gry, które na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo niepozornie. Kilkadziesiąt kart, kilka prostych zasad i właściwie tyle. A później okazuje się, że za tym minimalistycznym pomysłem kryje się całkiem sporo kombinowania. Właśnie takie wrażenie mam po zapoznaniu się z zasadami dnup.
To gra, w której głównym zadaniem jest jak najszybsze pozbycie się wszystkich kart, ale samo zagrywanie kart jest tutaj tylko częścią zabawy. Najważniejszy okazuje się sposób, w jaki karty zmieniają swoje wartości. Każda z nich ma bowiem wartość aktywną i uśpioną, a obrócenie jej o 180 stopni sprawia, że jedna staje się drugą. Co więcej, nie można dowolnie obracać kart na ręce. Trzeba więc odpowiednio planować swoje ruchy i wykorzystywać momenty, w których karty wracają z powrotem na rękę.
I właśnie na tym polega największy urok tej gry. Zasady są stosunkowo łatwe do przedstawienia, ale możliwości kombinowania pojawiają się bardzo szybko.
O co tutaj właściwie chodzi?
Cel jest bardzo prosty. Chodzi o to, żeby jako pierwszy pozbyć się wszystkich kart znajdujących się na ręce. Gra dosłownie sprowadza zadanie do zagrania zestawu przed siebie i liczenia na to, że przeciwnik nie będzie w stanie go przebić do naszej kolejnej tury.
Problem w tym, że nie możemy po prostu wykładać dowolnych kart.
Podstawowym pojęciem jest tutaj zestaw. Zestaw składa się z co najmniej jednej karty o tej samej aktywnej wartości. Jego wartość jest równa wartości aktywnej znajdujących się w nim kart, natomiast jego rozmiar zależy od liczby kart.
I właśnie rozmiar zestawu jest niezwykle istotny. Jeżeli przeciwnik ma przed sobą zestaw o takim samym rozmiarze, nasz zestaw musi mieć wyższą wartość. Jeżeli tak się stanie, poprzedni zestaw wraca do przeciwnika na rękę, a wszystkie wchodzące w jego skład karty zostają obrócone.
Na papierze wygląda to prosto, ale już tutaj pojawia się pierwsza ciekawa decyzja. Nie chodzi wyłącznie o to, jak pozbyć się jak największej liczby kart. Trzeba również patrzeć na to, co zostawiamy przed sobą.
Najważniejszy pomysł, czyli karty o dwóch wartościach
Mechaniką, która zdecydowanie najbardziej wyróżnia dnup, jest obracanie kart.
Każda karta posiada wartość aktywną i uśpioną. Kiedy karta zostaje zabrana ze stołu na rękę, należy obrócić ją o 180 stopni. W ten sposób jej dotychczasowa wartość aktywna staje się uśpioną, a uśpiona staje się aktywną.
To rozwiązanie jest bardzo ważne, ponieważ jednocześnie tworzy podstawowy mechanizm całej gry.
Nie możemy sobie po prostu obracać kart na ręce, kiedy tylko mamy na to ochotę. Możemy je przekładać i układać według własnego uznania, ale muszą zachować orientację, w której zostały wzięte na rękę.
Oznacza to, że każda karta ma w danym momencie konkretną dostępną wartość, ale możemy ją zmienić poprzez odpowiednie działanie w grze.
To bardzo ciekawy sposób na budowanie napięcia. Karta, która przed chwilą była dla nas przydatna, po powrocie na rękę może nagle mieć zupełnie inną wartość. Z kolei coś, co wcześniej wydawało się mało użyteczne, może po obróceniu stać się dokładnie tym, czego potrzebujemy.
Cztery akcje i bardzo konkretne decyzje
W swojej turze gracz najpierw odrzuca zestaw znajdujący się przed nim, który został zagrany podczas jego poprzedniej tury. Następnie wykonuje dokładnie jedną z czterech dostępnych akcji. Może zagrać zestaw, dodać kartę do zestawu przeciwnika, zabrać zestaw przeciwnika albo obrócić wszystkie karty na swojej ręce.
Podoba mi się ta konstrukcja, ponieważ dzięki niej każda tura ma bardzo wyraźny rytm.
Zagranie zestawu
Pierwsza akcja jest najbardziej podstawowa. Zagrywamy zestaw kart ze swojej ręki i umieszczamy go przed sobą.
Jeżeli przeciwnik ma zestaw o identycznym rozmiarze, musimy go przebić wyższą wartością. Jeżeli nam się to uda, jego zestaw wraca na rękę i zostaje obrócony.
Co ciekawe, podczas zagrywania zestawu nie musimy wykładać z ręki wszystkich kart o odpowiadającej wartości. To daje pewną swobodę w konstruowaniu zestawów i oznacza, że nie zawsze najlepszym rozwiązaniem będzie pozbycie się od razu wszystkich kart, które pasują.
Dodanie karty do zestawu przeciwnika
Druga akcja jest zdecydowanie bardziej interesująca.
Możemy wziąć jedną kartę z ręki i dodać ją do zestawu znajdującego się przed przeciwnikiem. Karta musi mieć wartość odpowiadającą wartości zestawu, do którego ją dokładamy.
Pojawia się jednak dodatkowy warunek. Jeżeli po dodaniu karty zestaw osiągnie taki sam rozmiar jak inny zestaw znajdujący się na stole, jego wartość musi być wyższa od wartości tego drugiego zestawu. W przeciwnym razie nie możemy wykonać zagrania. Jeżeli natomiast warunek zostanie spełniony, słabszy zestaw wraca do właściciela na rękę i wszystkie jego karty zostają obrócone.
I tutaj zaczyna się prawdziwe kombinowanie.
Nie tylko pozbywamy się własnej karty. Możemy również celowo doprowadzić do sytuacji, w której przeciwnik będzie musiał zabrać swoje karty z powrotem. A ponieważ te karty zostają obrócone, jego sytuacja po takim zagraniu może być zupełnie inna.
Dodanie karty o wartości 5 do zestawu dwóch kart o wartości 3 powoduje powstanie zestawu o rozmiarze 2 o wyższej wartości niż drugi zestaw tego samego rozmiaru. W efekcie tamte dwie karty wracają na rękę przeciwnika i zmieniają swoje wartości.
To dobrze pokazuje, że gra nie jest zwykłym wyścigiem polegającym na wykładaniu kart. Cały czas trzeba patrzeć na układ zestawów znajdujących się na stole.
Zabranie zestawu przeciwnika
Trzecia akcja pozwala po prostu zabrać zestaw znajdujący się przed przeciwnikiem.
Brzmi jak coś pozytywnego, ale oczywiście ma swoją cenę. Zestaw trafia na naszą rękę, a wszystkie należące do niego karty zostają obrócone.
To kolejny przykład sytuacji, w której przejęcie kart przeciwnika nie musi być jednoznacznie dobre. Z jednej strony zabieramy mu zestaw. Z drugiej strony powiększamy własną rękę.
W grze, której celem jest pozbycie się wszystkich kart, taka decyzja może być bardzo istotna.
Obrócenie wszystkich kart
Czwarta akcja jest chyba najbardziej charakterystyczna. Polega wyłącznie na obróceniu wszystkich kart znajdujących się na naszej ręce. Dzięki temu ich wartości uśpione stają się aktywnymi.
To prosty ruch, ale jednocześnie daje możliwość całkowitego przestawienia swoich możliwości.
Czasami zamiast na siłę szukać zestawu, który możemy zagrać, bardziej opłaca się po prostu zmienić wartości wszystkich kart i przygotować sobie zupełnie nową sytuację na kolejne tury.
Zestawy i ich wzajemne przebijanie
Jednym z ciekawszych aspektów dnup jest to, że wartość nie działa tutaj w oderwaniu od liczby kart.
Jeżeli na stole znajduje się zestaw składający się z jednej karty o wartości 7, możemy zagrać pojedynczą kartę tylko wtedy, kiedy jej wartość będzie wyższa niż 7.
Jeżeli natomiast przeciwnik ma zestaw składający się z trzech kart o wartości 6, możemy zagrać zestaw trzech kart, którego wartość będzie wyższa niż 6.
Ale już w przypadku zestawu składającego się z dowolnej innej liczby kart, takiej jak 2, 4 czy 5, jego wartość nie ma znaczenia dla samego możliwości zagrania.
To sprawia, że nie można patrzeć na karty wyłącznie przez pryzmat ich numerów.
Równie ważne jest to, ile kart tworzy zestaw.
W efekcie możemy mieć na stole kilka różnych zestawów, a sytuacja pomiędzy nimi cały czas wpływa na nasze możliwości.
Tura, która nie daje zbyt wiele czasu na zastanawianie
Podoba mi się również konstrukcja pojedynczej tury.
Najpierw odrzucamy poprzedni zestaw, a później wykonujemy dokładnie jedną akcję. Następnie kolej przechodzi na gracza po lewej stronie.
To oznacza, że nasze decyzje są stosunkowo krótkie i konkretne.
Nie mamy tutaj rozbudowanego zestawu faz, dodatkowych akcji czy długiego zarządzania planszą. Jednocześnie każda z czterech akcji może znacząco wpłynąć na sytuację.
Możemy pozbyć się kart, możemy zmienić wartości na ręce, możemy zmusić przeciwnika do wzięcia kart z powrotem albo możemy sami zabrać jego zestaw.
Dzięki temu prosta struktura tury nie oznacza wcale prostych decyzji.
Wyścig, ale nie tylko
Najbardziej oczywisty element dnup to oczywiście wyścig.
Każdy chce jak najszybciej pozbyć się swoich kart, ale jednocześnie przeciwnicy mogą cały czas komplikować nam sytuację.
Szczególnie ciekawy jest moment, kiedy uda nam się zostać bez kart. Gracz, który jako pierwszy pozbędzie się swojej ostatniej karty albo kart, otrzymuje 2 żetony liter i nie wykonuje już tur w tej rundzie. Jego karty pozostają jednak jeszcze przed nim i mogą zostać przebite przed momentem ich odrzucenia. Drugi gracz, który pozbędzie się wszystkich kart, otrzymuje 1 żeton litery, po czym runda natychmiast się kończy.
To ciekawy sposób na zakończenie rundy, ponieważ pierwsze miejsce ma wyraźną wartość, ale drugie również daje konkretną nagrodę.
Nie jest więc tak, że liczy się wyłącznie absolutne pierwszeństwo.
Żetony liter i warunek zwycięstwa
Ostatecznym celem nie jest po prostu wygranie jednej rundy.
Gracz, który jako pierwszy zbierze co najmniej 4 żetony liter, natychmiast wygrywa całą grę.
W praktyce oznacza to, że kolejne rundy składają się na większy wyścig.
Sama runda może być bardzo krótka w swojej konstrukcji, ale zdobywane w niej żetony wpływają na sytuację w całej partii. Dzięki temu nawet jeżeli nie udało nam się wygrać konkretnej rundy, nadal możemy walczyć o końcowe zwycięstwo.
Przygotowanie i liczba graczy
W standardowej rozgrywce przed każdą rundą tasuje się talię i rozdaje wszystkie karty pomiędzy graczy. W zależności od liczby uczestników zmienia się również wykorzystywana część talii.
Przy pięciu graczach wykorzystywane są wszystkie karty. Przy czterech usuwane są karty z określonym symbolem, a przy trzech dodatkowo kolejne wskazane karty. Gracze otrzymują także po jednej karcie pomocy.
Istotne jest również to, kto rozpoczyna rundę. Jest to gracz, który ma na ręce kartę o wartości 1/5 z odpowiednim symbolem, a następnie tury przebiegają zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
Nie jest to więc gra, w której każdy od początku rundy działa całkowicie niezależnie. Kolejność może mieć znaczenie, ponieważ pomiędzy naszymi turami inni gracze mogą zmienić sytuację na stole.
A co z rozgrywką dwuosobową?
Wariant dla dwóch osób jest wyraźnie inny.
Zamiast jednego obszaru gry pojawiają się dwa. Każdy gracz wykonuje dwie następujące po sobie tury, po jednej dla każdego obszaru. W każdej z nich odrzuca zestaw z odpowiedniego obszaru, a następnie wykonuje jedną akcję. Możemy mieć przed sobą po jednym zestawie w każdym obszarze, a zestawy mogą konkurować z dowolnym innym zestawem o tym samym rozmiarze, niezależnie od właściciela.
To bardzo interesujące rozwiązanie, ponieważ nie wygląda na zwykłe zmniejszenie liczby graczy.
Wariant dwuosobowy wprowadza dodatkowy poziom zarządzania sytuacją. Trzeba myśleć nie tylko o tym, co dzieje się po naszej stronie, ale również o obu obszarach gry i kolejności wykonywania tur.
Co ważne, w tym wariancie zwycięzca rundy jest wyłaniany inaczej. Osoba, która jako pierwsza pozbędzie się ostatniej karty, natychmiast wygrywa rundę, a gracz, który jako pierwszy wygra dwie rundy, wygrywa całą grę.
Regrywalność
Przede wszystkim karty są przed każdą rundą tasowane, a następnie wszystkie rozdawane graczom. Oznacza to, że za każdym razem otrzymujemy inny układ ręki.
Do tego dochodzi podwójna natura kart. Ich aktywne i uśpione wartości sprawiają, że możliwości wykorzystania tej samej karty mogą zmieniać się wraz z przebiegiem rozgrywki.
Duże znaczenie ma także zachowanie przeciwników. To nie jest gra, w której możemy z góry zaplanować całą partię. Inni gracze mogą przebijać nasze zestawy, dodawać karty do naszych zestawów albo zabierać je ze stołu.
W rezultacie układ, który wydawał się dobry przed turą przeciwnika, może po chwili wyglądać zupełnie inaczej.
Wykonanie i zawartość
Pod względem elementów dnup jest bardzo kompaktowe.
W pudełku znajduje się 40 kart, 5 kart pomocy oraz 16 żetonów liter.
Nie mamy tutaj rozbudowanej planszy, dużej liczby rodzajów komponentów czy skomplikowanego systemu przygotowania. Jest to raczej projekt oparty na kartach i ich specyficznym wykorzystaniu.
Czy dnup jest proste?
Tak, ale tylko do pewnego stopnia.
Sama instrukcja nie prezentuje ogromnej liczby zasad. Cztery podstawowe akcje są łatwe do zapamiętania, a cel gry jest bardzo intuicyjny.
Jednocześnie szybko okazuje się, że każda z tych akcji może mieć zupełnie inne konsekwencje.
Zagranie zestawu może zmusić przeciwnika do wzięcia kart.
Dodanie karty do jego zestawu może doprowadzić do przebicia innego zestawu.
Zabranie zestawu przeciwnika może powiększyć naszą rękę, ale jednocześnie dać nam inne wartości kart.
Obrócenie ręki może natomiast całkowicie zmienić nasze możliwości.
I właśnie dlatego dnup wydaje mi się ciekawsze, niż sugerowałaby sama liczba komponentów.
Podsumowanie
dnup opiera swoją rozgrywkę na jednym bardzo konkretnym pomyśle: karty zmieniają swoje wartości w zależności od tego, którą stroną są skierowane.
Na tej zasadzie zbudowano praktycznie cały system gry. Tworzymy zestawy, porównujemy ich rozmiary i wartości, przebijamy przeciwników, zabieramy ich karty, dokładamy własne i w odpowiednim momencie obracamy całą rękę.
Najbardziej podoba mi się tutaj połączenie prostoty z możliwością kombinowania. Nie trzeba zapamiętywać dziesiątek wyjątków i specjalnych akcji, a mimo to decyzje mogą być znaczące.
Gra ma również bardzo bezpośredni charakter. Każdy ruch może wpłynąć na sytuację innego gracza, a nasze zagranie może sprawić, że ktoś będzie musiał wziąć na rękę wcześniej wyłożone karty. Do tego dochodzi zmiana ich wartości, przez co konsekwencje jednego ruchu mogą być odczuwalne również w kolejnych turach.
Istotnym elementem jest także konstrukcja końca rundy. Pierwszy gracz otrzymuje 2 żetony liter, drugi 1, a cała gra kończy się w momencie, kiedy ktoś zgromadzi co najmniej 4 żetony.
W efekcie dnup wygląda na grę, która nie próbuje być rozbudowana na siłę. Bierze niewielką talię kart, prosty cel i kilka podstawowych akcji, a następnie dokłada do tego jeden bardzo charakterystyczny mechanizm obracania kart.
I właśnie ten mechanizm robi tutaj największą różnicę.
To gra o pozbywaniu się kart, ale jednocześnie o tym, żeby wiedzieć, które karty pozbyć, kiedy je pozbyć i jaką wartość będą miały, kiedy ponownie znajdą się na naszej ręce. Dzięki temu pod prostą powierzchnią kryje się całkiem sporo miejsca na kombinowanie, obserwowanie przeciwników i reagowanie na zmieniającą się sytuację.
Jeżeli ktoś lubi szybkie, karciane przepychanki, bezpośrednią interakcję i mechanizmy, które potrafią jednym prostym pomysłem zmienić sposób patrzenia na całą rękę kart, dnup może być bardzo interesującą propozycją.










