Hidden Ark to gra, która od samego początku komunikuje jasno, o co w niej chodzi. Nie o podbijanie, nie o konflikt, nie o dominację nad innymi graczami, tylko o zarządzanie zasobami, planowanie działań i możliwie najskuteczniejsze ratowanie zagrożonych gatunków ryb. Temat jest tu wyraźny i mocno osadzony w mechanice – i co ważne, nie ginie pod ciężarem zasad.
Wcielamy się w zespoły naukowe działające w ramach inicjatywy Hidden Ark. Budujemy stacje badawcze, wysyłamy statki ratunkowe, rozwijamy zaplecze naukowe i technologiczne, a wszystko po to, by przeprowadzać akcje ratunkowe na różnych akwenach świata. Gra punktuje za efektywność, długofalowe planowanie i umiejętne łączenie akcji, a nie za pojedyncze, efektowne zagrania.
Mechanika – euro w czystej postaci, ale z ciekawymi decyzjami
Rdzeń rozgrywki jest bardzo klasyczny, ale solidnie przemyślany. Każda tura składa się z dwóch etapów: Pozyskania Szans (Opportunity) oraz Akcji.
System Opportunity – serce zmienności
Już na starcie widać, że żetony Opportunity są jednym z kluczowych elementów gry. To one dostarczają zasobów, jednorazowych efektów oraz ulepszeń. Decyzja, czy bierzemy żeton jawny, czy ryzykujemy z puli zakrytej, wprowadza stałe napięcie. Szczególnie ciekawe jest to, że przy dobraniu żetonu zakrytego trzeba „poświęcić” jeden z dostępnych żetonów jawnych, co realnie wpływa na możliwości innych graczy.
Opportunity dzielą się na: natychmiastowe (od razu zwiększające zasoby), jednorazowe (zachowywane na później), ulepszenia, które można wmontować w planszetkę gracza albo zużyć jak jednorazówkę.
To rozwiązanie bardzo mi się podoba, bo zmusza do ciągłej oceny, czy myślimy krótkoterminowo, czy inwestujemy w przyszłe, silniejsze akcje.
Planszetka gracza i wybór akcji
Drugi etap tury to wybór jednej z kolumn akcji na własnej planszetce. Kluczowe jest to, że nie można wykonywać tej samej akcji dwa razy z rzędu, chyba że zapłacimy zasobami. To drobny, ale bardzo skuteczny mechanizm, który wymusza elastyczność i planowanie kilka tur naprzód.
Dostępne akcje obejmują: budowę stacji naukowych lub statków ratunkowych, operacje morskie (ruch i ratunek), badania naukowe, ulepszanie planszetki.
Każda z tych akcji jest sensowna, żadna nie jest „zapychaczem”. Co więcej, ulepszenia trwale wzmacniają kolumny akcji, dzięki czemu z czasem nasza planszetka zaczyna realnie „pracować” na nasz wynik. To bardzo satysfakcjonujące, bo czuć rozwój silnika, ale bez efektu kuli śnieżnej.
Akcje ratunkowe – sedno gry i główne źródło emocji
Najważniejszym elementem Hidden Ark są akcje ratunkowe. To one przynoszą najwięcej punktów, dają stałe zniżki na przyszłe ratunki i otwierają drogę do nagród końcowych.
Ratunek wymaga: ustawienia statku na odpowiednim kaflu gatunku, spełnienia kosztów zasobowych, czasem dodatkowych warunków (np. posiadania określonej liczby stacji lub statków).
Bardzo podoba mi się to, że kafel po ratunku znika z planszy, a statek wraca do stacji. To nie tylko logiczne tematycznie, ale też mechanicznie ogranicza tempo gry i zmusza do myślenia o logistyce. Nie da się „wisieć” na jednym kaflu i farmić punktów.
Do tego dochodzą żetony eskalacji w trybach kooperacyjnym i solo, które zwiększają koszty ratunków. To proste, ale skuteczne narzędzie podnoszące presję.
Interakcja – cicha, ale odczuwalna
Hidden Ark nie jest grą konfrontacyjną, ale interakcji tu nie brakuje. Jest ona jednak pośrednia: blokowanie kafli gatunków przez obecność statku, wyścig o nagrody za konkretne typy ryb, podbieranie atrakcyjnych Opportunity, zajmowanie kluczowych lokalizacji pod stacje.
To interakcja, która nie frustruje, ale zmusza do reagowania na działania innych. Dla mnie to duży plus, bo pasuje do tematu i charakteru gry.
Regrywalność i skalowanie
Instrukcja oferuje: tryb podstawowy, tryb kooperacyjny, tryb solo z neutralnymi statkami blokującymi kafle, kilka wariantów (Discovery, Uphill Battle, Long Game).
Już sama zmienność: układu kafli i dostępnych nagród, sprawia, że partie nie są identyczne. Tryb solo wygląda na dopracowany i wymagający, a kooperacja zmienia ciężar decyzji z rywalizacji na optymalizację zespołową.
Poziom trudności i próg wejścia
Hidden Ark to gra średniozaawansowana. Zasady są logiczne, ale jest ich sporo, szczególnie jeśli chodzi o niuanse ruchu, ratunków i uzupełniania planszy. Pierwsza partia na pewno będzie wolniejsza, ale po niej gra zaczyna płynąć bardzo dobrze.
Nie polecałbym jej początkującym graczom planszówkowym, ale dla osób obywatych z eurogrami będzie jak najbardziej przystępna.
Emocje z rozgrywki
To nie jest gra, która generuje wybuchy euforii, ale raczej satysfakcję z dobrze zaplanowanej sekwencji działań. Uczucie, gdy dzięki wcześniejszym ulepszeniom i zniżkom udaje się przeprowadzić trudny ratunek „na styk”, jest bardzo przyjemne. Do tego dochodzi stałe napięcie związane z końcem gry i walką o nagrody.
Podsumowanie
Hidden Ark to spójna, dobrze zaprojektowana eurogra, która skutecznie łączy temat z mechaniką. Nie próbuje rewolucjonizować gatunku, ale robi bardzo dużo rzeczy po prostu dobrze. Jeśli cenisz gry, w których decyzje mają długofalowe konsekwencje, a zwycięstwo wynika z konsekwentnego planu, a nie z jednego zagrania – Hidden Ark zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Thank you to All or None Games for providing the game for review!
