środa, 11 listopada 2015

Zlot Pingwinów - recenzja

Tytuł: Zlot Pingwinów

Autor : Christoph Puhl, Arno Steinwender

Liczba graczy: 1 - 5 osób

Wiek: + 5 lat

Czas gry: 15 minut

Wydawnictwo: Egmont

Mechaniki: Action/ Movement Programming


Pozornie mogłoby się wydawać że Zlot Pingwinów to gra adresowana wyłącznie do dzieci. 
Pozory jednak mylą, sami przekonajcie się czemu.


Elementy gry





Instrukcja - krótka, dobrze napisana.










2 części lodowca - po ich połączeniu stworzymy lodowiec.









1 kra lodowa - na niej umieścimy lodowiec.











50 kart ze zwierzętami - 19 dużych pingwinów, 7 małych pingwinów, 6 morsów, 6 mew, 6 ryb, 6 chmur.








6 mew










6 ryb











4 części ramki - z nich z kolei stworzymy ramkę.










4 kulki - wkładamy je do ramki i dzięki temu cały lodowiec będzie się poruszał.








Rozgrywka

Przygotowanie jest proste i bardzo krótkie. Do ramki wkładamy kulki. Następnie na ramce umieszczamy lodowiec wraz z krą. Później należy oprzeć jedną kartę z dużym pingwinem w dowolnym miejscu na lodowcu. pozostałe karty należy potasować i rozdać każdemu graczowi po równo. W zasięgu ręki połóżcie jeszcze mewy i ryby.

Grę rozpoczyna osoba, która ma najchłodniejsze ręce. Odkrywa kartę z wierzchu swojego stosu i wykonuje akcje do niej przypisaną. Potem ruch wykonuje gracz po lewej i tak dalej, w kolejności zgodnej z kierunkiem ruchu wskazówek zegara.
Do każdego rodzaju karty przypisany jest różny rodzaj akcji jaką należy wykonać i tak, jeśli na karcie znajduje się:
- Duży Pingwin - umieść tę kartę w dowolnym miejscu na krze. Duży Pingwin musi się o coś opierać, np. lodowiec i karta musi stać pionowo na krze.
- Małe Pingwiny - oprzyj kartę z małymi pingwinami o kartę dużego pingwina. Karta nie może dotykać lodowca i musi stać poziomo na krze.
- Chmura - weź kartę z chmurą i połóż ją na szczycie lodowca lub na kartach z pingwinami stojącymi na krze. Chmura nie może dotykać kry i nie może całkowicie zasłaniać innej chmury.
- Mors - weź kartę z morsem i za jej pomocą strąć z kry dużego pingwina. Mors nie może strącać małych pingwinów.
- Mewa - weź jedną z tekturowych mew i połóż ją na chmurze, zawieś na lodowcu albo karcie. Następnie połóż kartę z mewą na stole obok lodowca.
- Ryba - weź rybę klips i przypnij ją do karty dużego pingwina. Następnie połóż kartę z rybą na stole obok lodowca.
Umieszczamy dużego pingwina, by także mógł się trochę poopalać.
Jeśli w trakcie wykonywania działania, karty spadną, lub zsuną się z lodowca, aktywny gracz zabiera wszystkie te karty i układa je w odkryty stos przed sobą. Każda odłożona w ten sposób karta to punkt karny na koniec gry.
Jego tura kończy się i do gry przystępuje następny gracz. 
Jeśli gracz nie jest w stanie wykonać akcji przypisanej do danej karty to wsuwa ją pod spód swojego stosu i dobiera kolejną.
Jeżeli na stół spadnie mewa lub ryba, gracz odkłada ją do ogólnej puli. Następnie kładzie przed sobą na karnym stosie jedną odpowiadającą im kartę znajdującą się obok lodowca.
Przypięcie ryby do pingwina wcale nie jest takie proste.
Gra kończy się w momencie, gdy kolejka dojdzie do gracza, który nie ma już żadnej karty do wyłożenia. Pozostali gracze odkładają niezagrane karty na swój stos karny. Następnie gracze sumują swoje karne punkty. Wygrywa ten, który zebrał ich najmniej.

W instrukcji zostały wyjaśnione także dwa warianty dodatkowe. Pierwszy z nich ma na celu ułatwienie gry młodszym graczom. W tym celu w ramce nie umieszcza się kulek. Jest również wariant solo. Najpierw z talii usuwane są karty morsów, resztę kart tasujemy i można zaczynać. Po kolei z talii dobieramy karty i zgodnie z zasadami, próbujemy się wszystkich pozbyć. Im więcej kart ułożysz, tym lepiej.

Podsumowanie

Nawiązując do słów wstępu - gra okazała się dobra grą dla prawie każdego. Część osób do gry zachęcają już same proste zasady, należy pamiętać jedyne jak działają karty i to generalnie wszystko. Jeśli gra jest prosta to zazwyczaj jest także krótka. Tak jest i tym razem, więc rozgrywka nie będzie się dłużyła nawet mało cierpliwym dzieciom.
Jeżeli chodzi o zabawę to Zlot Pingwinów wywołuje tyle śmiechu, jak mało która gra. Niezapomniane pozostaną chwile, gdy próbujecie dołożyć kartę trzęsącą się ze strachu ręką, a stawką jest otrzymanie 10 ujemnych punktów.

Za sprawą fajnego, ciekawego i przemyślanego wykonania w grze czuć klimat.
Kulki ukryte pod lodowcem naprawdę udanie oddają klimat lodowca poruszającego się po tafli wody.
Dzięki temu zabiegowi lodowa całość jest nieprzewidywalna i nieubłaganie karze za zbyt gwałtowne ruchy.
Zlot Pingwinów to gra do której wraca się z wielką chęcią i to przez długi czas. Ja w tę grę grałem już kilkanaście razy i do tej pory chętnie do niej wracam, bo za każdym razem rozgrywka przebiega inaczej i dwie takie same na pewno się nie zdarzą.

Teraz może jeszcze troche o wykonaniu, które generalnie stoi na wysokim poziomie z wyjątkiem mew. Każda mewa składa się z dwóch elementów i przed pierwszą rozgrywką należy je połączyć. Nie jest to jednak takie proste jakby się mogło wydawać, gdyż poszczególne elementy nie zawsze do siebie pasują. Reszta elementów to już inna bajka, wszystkie tekturowe elementy są bardzo grube, a ryby funkcjonalne i cieszące oko.
Złożoność: zasady i gra ogólnie jest bardzo prosta.
Losowość: nie ma znacznego wpływu na grę.
Interakcja: jedynie taka że karty układamy na wspólnym lodowcu.



MOJA OCENA - 10/10 (GRA FAMILIJNA)


*kliknij i zobacz jak tworzę kategorię osób i o co z tym chodzi.

Dziękuje wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz