środa, 1 czerwca 2016

Wyspa Skye - recenzja

Nazwa: Wyspa Skye

Autorzy: Alexander Pfister, Andreas Pelikan


Liczba graczy: 2-5 osób


Wiek: + 8 
lat

Czas gry: 60 minut


Wydawnictwo: Lacerta




W grze Wyspa Skye gracze wcielają się Lairdów. Ich zadaniem jest rozwijanie swoich włości oraz umiejętne prowadzenie handlu.
Gracz, który będzie robił to najlepiej zostanie obwołany królem, więc walka zawsze jest zacięta. Do odniesienia zwycięstwa niezbędne są umiejętności wyboru, przewidywania i dopasowania się do obowiązujących warunków. 

Elementy gry







Instrukcja - stosunkowo krótka, dobrze napisana.







Dwustronna plansza - jedna strona jest wykorzystywana w grze dla 2-4 graczy, a druga w grze pięcioosobowej.






16 żetonów punktacji - każdy żeton to specjalny rodzaj punktów.







73 żetony terenu







5 żetonów terenu z zamkiem - są to początkowe posiadłości graczy.







73 monety - o nominałach 1, 2, 5 i 10.








Żeton gracza rozpoczynającego, 5 znaczników punktacji, znacznik rundy i 6 żetonów odrzucenia.






Płócienny worek - z niego dobiera się żetony terenu.










6 parawanów







Rozgrywka

Na początek przygotowania na środku stołu należy umieścić planszę. Na niej położyć losowe 4 żetony punktacji, znaczniki punktacji oraz znacznik rundy. Obok planszy położyć trzeba żetony monet. Każdy gracz rozpoczyna zabawę z parawanem, żetonem terenu z zamkiem i żetonem odrzucenia. Na koniec do worka należy włożyć żetony terenu i dokładnie je wymieszać. 

Gra trwa 6 rundy, a każda runda dzieli się na 6 faz. Dla mnie jest to trochę za mało, bo po każdej partii czuje niedosyt, ale o tym później.

Pierwsza faza to można powiedzieć motor napędowy przyszłych działań graczy, gdyż w tej fazie otrzymują oni przychody. Ich ilość jest zależna od tego ile żetonów z beczką whisky mają oni połączonych ze swoim zamkiem. Na początku nie wygląda to zbyt okazale, więc każdy dostaje 5 monet za sam swój zamek. Później zyski oczywiście się zwiększają. Od trzeciej rundy najsłabsi gracze będą dostawali także pieniądze za każdego gracza przed nimi na torze punktacji.
Gracz niebieski otrzymuje zysk w wysokości ośmiu monet.
W następnej fazie każdy z graczy dobiera z worka 3 żetony terenu i umieszcza je przed swoją zasłonką. Za zasłonkami w ukryciu przed innymi graczami przygotowują oni ofertę. Przed jeden wybrany przez siebie żeton gracz musi położyć żeton odrzucenia, a przed 2 pozostałe pewną ilość pieniędzy ze swoich zasobów. W ten sposób gracz ustala cenę za jaką mógłby sprzedać dane kafelki. Gdy wszyscy gracze uporają się z tą czynnością, zasłonki należy odłożyć na bok, a kafelek z przydzielonym żetonem odrzucenia odrzucić.
Kafelek po lewej zostanie odrzucony, środkowy wystawiony za cenę 1, a prawy za cenę 3.
Teraz następuje faza kupna żetonów. Gracz ma do wybrania dwie opcje. Albo kupi jakąś płytkę od dowolnego gracza albo spasuje. W przypadku kupna, kupujący płaci sprzedającemu wymaganą sumę i bierze od niego dany kafelek. Do sprzedającego trafiają pieniądze od kupującego oraz te, których użył do ustalenia oferty. Każdy gracz może kupić maksymalnie jeden kafelek. Po tym jak wszyscy mieli możliwość kupna, na ręce graczy trafiają niesprzedane przez nich kafelki. By nie było tak łatwo, pieniądze, których użyli do przygotowania oferty trafiają do banku. Trzeba więc uważać, by nie ustalić zbyt wygórowanej ceny, gdyż może będzie trzeba zapłacić ją z własnej kieszeni, a to może być nieprzyjemne. 

W kolejnej fazie gracze w oparciu o nabyte kafelki, powiększają swoje terytorium. Jeżeli chodzi o zasady dokładania kafelków to nie ma ich specjalnie dużo. Trzeba pamiętać tylko, że każda dołożona płytka musi stykać się przynajmniej jednym bokiem z inną i typ terenu sąsiadujących płytek musi być taki sam. Co ważne drogi nie muszą być kontynuowane, ale zazwyczaj bardziej opłaca się je kontynuować, gdyż dzięki temu można zarobić gotówkę i punkty. 

Na koniec rundy gracze otrzymują punkty zwycięstwa za spełnienie warunków wskazanych na żetonach punktacji. W różnych rundach rozpatrywane są różne żetony punktacji. Np. w pierwszej rundzie rozpatruje się żeton z pola A, a trzeciej z pola A i C. Jakie to będą żetony i za co będą dawały punkty to już inna sprawa, gdyż w grze jest ich 16, a w każdej rozgrywce pojawiają się jedynie 4. Punkty można zdobywać np. za każdą owcę na terytorium klanu, za każdy zamknięty obszar, za największą ilość złota albo za każdy zamknięty obszar górski. Upraszczając - warunków jest sporo. Po zdobyciu punktów należy przesunąć swój znacznik na torze punktacji o odpowiednią ilość pól. 
W tej rundzie będzie można otrzymać punkty za każdy zamknięty obszar górski oraz za owce.
Gra kończy się po upływie sześciu rund. Wtedy też następuje ostateczna punktacja podczas, której można otrzymać dodatkowy zastrzyk punktów za żetony ze zwojami, znajdującymi się na terytorium klanu gracza. Oczywiście nie wystarczy samo posiadanie zwojów, gdyż trzeba jeszcze mieć odpowiednie surowce. Przykładowo można dostać 1 punkt za każdą farmę albo 1 punkt za każde dwie łodzie. Stawiając płytkę z danym zwojem pasuje więc skupić się na pozyskiwaniu danego rodzaju surowców. Są też jednak inne możliwości otrzymywania punktów, wyborów w tej grze dotyczących ich zdobywania nie unikniecie...
Zwycięzcą zostaje standardowo posiadacz największej ilości punktów.

Podsumowanie

Kolejne dokładanie kafelków... mieliście takie myśli przed dokładniejszym poznaniem gry Wyspa Skye? Ja szczerze mówiąc nie, bo po Alexandrze Pfisterze spodziewałem się czegoś bardziej "wyrafinowanego". Oczywiście nie zawiodłem się. 
Gra wykonana jest bardzo dobrze. Jak to w przypadku Lacerty bywa, w pudełku znajdziemy przede wszystkim tekturę. Tym razem obeszło się bez drewna. No i jak też zawsze bywa, elementy wykonane są bardzo dobrze, stosunkowo ładnie, a kafelki są czytelne.
Gra opiera się na raczej prostych zasadach. W kilka minut jest je w stanie ogarnąć prawie każdy, więc mamy kolejny argument przemawiający za zagraniem w Wyspę Skye.

Według mnie gra jest bardzo regrywalna. Podczas każdej rozgrywki jest tyle zmiennych, że rozegranie takiej samej partii jest po prostu niemożliwe. Zmieniają się żetony punktacji i rundy, w których one występują, dobieramy inne kafelki, wystawiamy inne oferty. Wariantów jest ogrom i dlatego gra raczej szybko się nie znudzi.

Gra ma też 2 mechanizmy, które bardzo mi przypadły do gustu. Kafelki moglibyśmy po prostu dobierać i nie byłoby źle, ale mamy kupno żetonów, które funkcjonuje  bardzo dobrze. Słyszałem opinię osoby, która uważała, że dla nie lepszy byłby draft, ale ja z kolei lubię zabawę pieniędzmi, więc odpowiada mi to bardziej. Druga rzecz to co rundowe punktowanie. Rzecz świetna. Nie da się skupić jedynie na jednej rzeczy, bo w jednej rundzie dostajemy punkty np. za owce, a w drugiej za statki. Dzięki temu trzeba się też w pewien sposób nauczyć podejmowania wyborów. Dopatrzyłem się również dwóch minusów. Po każdej rozgrywce mam wrażenie, że gra kończy się trochę zbyt wcześnie. Dopiero co zacznie nam to terytorium fajnie wyglądać, a tu już po rozgrywce. Rozumiem, że jest to gra raczej krótka, ale pewny niedosyt zawsze u mnie zostaje. 
Nie podoba mi się też system "nagradzania" słabszych graczy, który sprawia, że dostają oni pieniądze za to, że mają mniej punktów. Ma to chyba przeciwdziałać powstawaniu efektu "kuli śnieżnej" i jest w tym sens, ale nie do końca. Dla przykładu miałem chyba dwa razy sytuację, że gracz, który z początku odstawał, dzięki zastrzykom gotówki wygrał grę...
Podsumowując: Jeżeli szukacie prostej gry, lecz nie prostackiej, która pozwoli trochę pokombinować nad stołem to Wyspa Skye nadaje się do tego bardzo dobrze.


MOJA OCENA - 8/10



Dziękuję za udostępnienie gry do recenzji!

1 komentarz: